piątek, 20 grudnia 2013

Bitwa na kolędy



Dnia 13 XII 2013r. w naszej szkole odbyła się Bitwa na Kolędę. Pomysłodawcą był nauczyciel muzyki, pan Bogdan Rombalski. W konkursie wzięły udział prawie wszystkie klasy gimnazjum i liceum. Uczniowie rywalizowali pomiędzy sobą klasami, prezentując wcześniej wylosowaną kolędę lub pastorałkę na sali gimnastycznej.

Początkowo nie mogłam się doczekać wystąpień, podobnie jak moi koledzy. Natomiast rozpoczęcie bitwy ciągnęło się w nieskończoność i ostatecznie zaczęto z dużym opóźnieniem. Wszyscy obecni na sali byli już trochę poirytowani. Następnie dowiedzieliśmy się, że konkurs podzielony jest na dwie części : gimnazjum i liceum. Trochę zdenerwowała mnie ta wiadomość, ponieważ licealiści zawsze wymyślają coś fajnego. Gdy zaczęły się pierwsze występu zaczęłam żałować, że w ogóle przyszłam do szkoły. Klasy gimnazjalne wypadły okropnie (moja klasa również przyczyniła się do tego stanu rzeczy ). Na scenie brak dekoracji. W powietrzu czuć było znudzoną atmosferę, a w uszach, każdy z obecnych  na sali słyszał fałsz. Mogliśmy usłyszeć między innymi „ Bóg się rodzi”, „ Hej, w Dzień Narodzenia” i pastorałkę „ Świeć Gwiazdeczko”. Pierwsze miejsce zajęła klasa II B gimnazjum.
Klasy licealne prezentowały się nieco lepiej. Ich występy były dopracowane, przemyślane i pełne humoru. Oczywiście, zdarzyło się kilka wystąpień zupełnie nieudanych. Moją szczególną uwagę przykuło jedno przedstawienie. Było nim występ II A liceum. Prócz odśpiewania kolędy przygotowali również krótką choreografię. Oczywistym było, że ta klasa wygra – tak też się stało.
Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca był dodatkowy dzień wycieczki oraz występ na Wigilii szkolnej, która odbyła się 16 XII 2013r.

Uważam, że pomysł zorganizowania takiego konkursu był bardzo trafny. Mam nadzieję, że w następnym roku wszystko będzie dopięte na ostatni guzik i nikt nie będzie narzekał na organizację.

czwartek, 19 grudnia 2013

Artykuł o nas w STREFIE MIŃSKA!



Zima nie jest zła!

Co można zyskać dzięki soli?
Pewnego dnia zauważyłam jak ludzie wysypują sól na ulicę. Zwróciłam na to uwagę, ponieważ po zetknięciu ze śniegiem sól zaczęła go rozpuszczać.Uważam, że to nierozsądne. Sól niszczy podeszwy butów oraz powoduje ich rozklejanie. Czy sypacze współpracują ze sklepami obuwniczymi? Według mnie to bardzo prawdopodobne, jeżeli weźmiemy pod uwagę jakie są kolejki w sklepach obuwniczych. Sól sprawia, że śnieg zaczyna się rozpuszczać. Poza tym jego topnienie powoduje przemiękanie obuwia; dochodzi do zwiększenia zachorowań. Kiedy temperatura jest ujemna, woda szybko zamienia się w lód. Jeśli ktoś się poślizgnie, z łatwością może sobie złamać rękę lub nogę. Przez to przychodnie lekarskie nie są nigdy puste. Jeżeli człowiek jest przeziębiony lub ma jakąś część ciała w gipsie, nie może wychodzić na dwór. Aby w domu było ciepło  musi włączyć ogrzewanie. Dzięki temu hydraulicy nie mają problemu z pracą. A to wszystko dzięki soli na ulicach! Jaki więc sens ma rozmyślanie nad kryzysem w Polsce? Wystarczy zmniejszyć emisję węgla do atmosfery, a zima będzie dłuższa i ludzie znajdą pracę.


Adrianna Mazurek Icg

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Ogień

Chcecie poznać książkę, która pochłania? Ręczę, że nie będziecie potrafili się od niej oderwać! Mam na myśli drugą część bestsellerowego thrillera „Krąg”  Matsa Strandberga i Sary B. Elfgren pt. "Ogień". Książka została wydana w 2013 roku przez wydawnictwo Czarna Owca. Pierwsza część tego thrillera młodzieżowego, czyli książka „Krąg” bardzo mi się spodobała, więc z utęsknieniem czekałam na kontynuację. Na szczęście moja cierpliwość została wynagrodzona kolejną dawką przygody i dreszczyku emocji.

              Druga część sagi opowiada o sześciu nastolatkach, które mają nadprzyrodzone moce i muszą ocalić świat przed piętrzącym się zagrożeniem ze strony demonów. Czeka je drugi rok w liceum w małym miasteczku Engelsfors, skąd pochodzą. Nie mają wsparcia od najbliższych, ponieważ nikt nie może się dowiedzieć o ich magicznym kręgu. Muszą radzić sobie same: znaleźć źródła informacji; zapobiec apokalipsie; zapamiętać, że magia nie jest lekiem na złamane serce; a czary nie przyniosą popularności. Główne bohaterki dla dobra ludzkości są w stanie poświęcić wiele. Stare dobre przyjaźnie, wielkie miłości nagle przestają mieć znaczenie, gdy muszą uratować miastu wszystkich mieszkańców Engelsfors, które zostało omamione przez demoniczną sektę. Utrudnieniem jest też to, że dziewczęta są z zupełnie różnych środowisk: ciężko im znaleźć wspólny język, łączy ratunkiem okazuje się ich wspólna "magiczna" więź, przez którą ich życie przewraca się do góry nogami.
             Książka jest pełna nieoczekiwanych, wciągających wydarzeń: demony każdego dnia zdobywają nowych sprzymierzeńców, przeszłość spłata się z teraźniejszością, żywi spotykają umarłych. Krąg wybrańców coraz bardziej się zacieśnia, a demony rodzą się w młodych umysłach.  Warto przeczytać!

Karolina Świętochowska

Piękna Guardians. Rozdział świąteczny

  
- Błagam niech oni już przestaną! – jęczała dramatycznie Magda, gdy słuchała kolejnej klasy zawodzącej w czasie „Bitwy na kolędy”.
- Oj nie marudź. Nie jest wcale tak źle – powiedziała niepewnie Ania. Skrzywiła się, gdy usłyszała kolejną fale  nieczystych dźwięków. Druga Strażniczka spojrzała na nią z kwaśną miną.
- Proszę cię! Sama się oszukujesz – gderała.
- No dobra, dobra. Przyznaję – jest fatalnie. Ale sami też nie wypadniemy zbyt dobrze. Niektórzy nawet nie znają tekstu.
- Nie przesa… - Magda umilkła gdy usłyszała, że ktoś z ich klasy pyta się jaką kolędę śpiewają. W tym momencie strzeliły razem z Małą Szaloną tradycyjnego fejspalma.
- Czyli jest gorzej niż myślałam – stwierdziła z cichym westchnięciem. Nastała chwila ciszy (oczywiście z wyjątkiem grupy uczniów jęczącej na scenie). Nawet Ania zamilkła. Zmarszczyła czoło,  jakby o czymś myślała. Nagle zerwała się z miejsca ku zdumieniu wszystkich wokół.
- Magda! Potrzebujesz pseudonimu! – krzyknęła w stronę dziewczyny.
- Ale po co?
- Jak to po co?! Może kiedyś w przyszłości jakiś utalentowany młody pisarz będzie chciał uwiecznić nasze wyczyny na papierze!
- Mhmm jasne – mruknęła główna zainteresowana.
- No weź. Może Ochmagdżi? Albo OłMag?
- Ania, chyba chcesz oberwać frytkownicą. Na co i po co mi to?
- Znacznie ułatwisz mu robotę.
- Komu?
- No temu utalentowanemu młodemu pisarzowi, który będzie spisywał nasze przygody.
- W jaki sposób mu pomogę nadając sobie jakiś pseudonim?!
- No będzie mniej powtórzeń w tekście.
- Serio? To tyle? – spytała zdegustowana „Ochmagdżi”.
- WIEM! PIECUCH!
- Wiesz co? Dla świętego spokoju zgadzam się – westchnęła Magda. Nagle Ania położyła palec wskazujący na ustach, sygnalizując żeby „ Piecuch” była cicho.
- O co chodzi? – spytała.
- Ciiii… Za chwilę Czarek będzie śpiewał! – szepnęła Mała Szalona.
Obydwie zamilkły. Zgasły światła. Usłyszały podekscytowany głos konferansjera.
- Lejdis end dżentelmen, damy i gospoda, mesier e madam, meine Damen und Herren! Tylko w tym dniu! Tylko tego popołudnia! Pojawi się przed Państwa oczami! Jedyny i niepowtarzalny! Czareeeeek Abraaaaaaaamowskiiiii!
Ściany aż się zatrzęsły od oklasków, którymi publiczność nagrodziła hmmm… „artystę”. Młodzieniec, ubrany w strój renifera, stanął na środku sceny przed mikrofonem i odchrząknął.
Widownia ucichła natychmiast. A on zaczął śpiewać. To było tak… piękne. Aż bolało. Nauczycielkom oczy zaszły łzami, gdy chłopak tak wspaniale zaakcentował „Zaprowadź mnie prosto do Befleja”. Uczniom zaparło dech w piersiach. Nagle znikąd pojawiło się zielone światło. Obok Czarka pojawił się drugi Czarek! Tylko trochę bardziej szmaragdowy. Wszyscy byli pewni, że to fragment występu, więc nie zareagowali. Jedynie Magda zauważyła dziwny ruch na suficie nad sceną. Wydawało jej się, że dostrzegła skrawek białego materiału.
- Ania spójrz – szepnęła Piecuch.
- Cicho bądź! Czarek śpiewa – odszepnęła Mała Szalona jednocześnie maniakalnie wpatrywała się w stojącą na scenie postać.
- Anka ewidentnie coś mi tu śmierdzi! – krzyknęła szeptem Magda.
- Niedziwne skoro stoimy koło toalety w DAMSKIEJ szatni.
Oburzona obsesją koleżanki na punkcie człowieka ze sceny, Piecuch zmarszczyła czoło i skupiła się na obserwowaniu sali. Do końca występu jednak nic niezwykłego nie przykuło jej uwagi. Dopiero w czasie przerwy, gdy szła do szatni w liceum udało jej się podsłuchać fragment rozmowy między dwoma nauczycielami.
- Stefan czy ktoś ostatnio wchodził naprawiać liny nad sceną?
- Ależ skądże Klaro. A czemuż to pytasz?
- Bo na występie tego chłopca zauważyłam jakiś materiał wiszący przy suficie.
- Ale tam nic nie ma.
- Och najwyraźniej mi się przywidziało.
„Nic się jej nie przywidziało” – pomyślała Magda. „Czyli nie tylko ja to dostrzegłam.” Ruszyła w stronę sekretariatu. Jednakże kiedy przechodziła koło męskiej szatni, ktoś bezpardonowo uderzył ją w nos przy otwieraniu drzwi. Piecuch upadła na plecy.
- Auaaaa! – wrzasnęła. Podniosła się na łokciach żeby zobaczyć napastnika. Ujrzała Zielonego Czarka.
„No gorzej nie mogłam trafić” – jęknęła w myślach. „Chociaż nie. Mogłam jeszcze oberwać drzwiami od Krochmala.” Chłopak, nawet na nią nie spojrzawszy, poszedł dalej.
- Nie, nic mi nie jest! – krzyknęła w odpowiedzi wkurzona Strażniczka. „Co za niekulturalny zielony smark” – pomyślała. Wstała z ziemi i wściekła ruszyła dalej. Kiedy pod nosem nadal wyklinała „Gluta”, (tak go nazwała w myślach) zobaczyła coś, czego nie chciała widzieć.




czwartek, 12 grudnia 2013

Jak się uczyć?

Prawdopodobnie wielu uczniów myśli o tym,  jak się uczyć, by szybciej zapamiętywać informacje. W krótkim poradniku zamierzam przedstawić sposoby na efektywniejszą naukę.


1.      Notatki
 Notatki, które tworzymy na lekcjach mogą nam bardzo pomóc w późniejszej nauce. Więc jak je pisać? Na pewno nie mogą być zbyt długie, bo nas umysł automatycznie się nudzi podczas ich czytania. Powinny zawierać słowa klucze, czyli krótkie hasła, zamiast długich zdań. Notatki muszą być przejrzyste, można np. podkreślać ważne słowa, wyrażenia, itp.

2.      Lekcje
Aktywność na lekcjach jest bardzo ważna, ponieważ więcej zapamiętamy. Jeśli będziesz uważnie słuchał, notował i zgłaszał się, to wiedza sama „wleci” ci do głowy.

3.      Miejsce pracy
Miejsce, w którym się uczysz powinno być dobrze oświetlone i przewietrzone. Najlepiej przed nauką pogimnastykuj się lub wyjdź na dwór. Codzienna gimnastyka naprawdę pomaga. Możesz również podczas nauki włączyć muzykę klasyczną.

4.      Sen
Sen jest bardzo ważny. Jeśli nawet byłbyś najaktywniejszym uczniem w klasie i dużo się uczył nic ci to nie pomoże, jeśli będziesz mało sypiał. Osiem godzin spania to minimum.

5.      Dieta
O dziwo, dieta jest bardzo ważna w procesie uczenia. Odpowiednim jedzeniem dla naszego mózgu są np. orzechy włoskie, jabłka, banany, jajka i przede wszystkim ryby. Ważne jest także, aby dużo pić.

6.      Zapamiętywanie
Dobrą metodą zapamiętywania są skojarzenia. Najlepiej działają w nauce obcego języka, np. wyraz „big”(wielki), wyobrażasz sobie olbrzyma, który ma na koszulce napisany wyraz „big”. Później automatycznie przypomnisz sobie jak po angielsku brzmi słowo „wielki”

7.      Trening mózgu
Ważny jest także trening mózgu. Partia szachów, rozwiązanie krzyżówki lud sudoku nikomu jeszcze nie zaszkodziły. Można również synchronizować obie półkule mózgowe, jeśli jesteś praworęczny, to przez cały dzień

Jakub Dróźdż, 1cG

środa, 11 grudnia 2013

Latający serwis: czarny


        W odległej przyszłości, na Ziemi znów wyląduje latający spodek, tym razem czarny z namalowanymi pacyfkami, i zatrzyma czas. Poczuje fiołkowy zapach różowego serwisu i jak najszybciej wezwie filiżankę.
        Po półtorej obrotu Ziemi wokół Słońca (znów nie roku, z powodu braku upływu czasu) w wielkim pośpiechu wyląduje czarna filiżanka z napisem „Punk not dead!” i rozłoży obrus na którym, tak jak wcześniej, wyląduje reszta czarnego serwisu. Wazon dowodzący, bez żadnych wzorów, za to z wyjątkowo kolczastymi czarnymi różami, wyda zapach fiołków, który w połączeniu z niezapominajkowym uformuje nieokreślony kształt. Dalsza część proszonej herbatki odbędzie się zgodnie z procedurą: z dzbanka z tekstem jakiejś punkowej piosenki wyjdzie herbata i rozleje się do filiżanek, które ją wypiją. Potem obrus zwinie cały serwis oprócz jednego spodka i, tym razem, jednej filiżanki i odleci.
        Filiżanka na spodku zostanie pozostawiona dokładnie pod formującym się czymś. Okaże się to torebką herbaty, która spadnie do naczynia. Później filiżanka będzie czekać na opady, które ją napełnią i zaleją herbatę. Następnie zacznie rosnąć i zmieniać kolor. Wyrośnie na dorosły, czerwony dzbanek na herbatę, z obrusem, filiżanką ze spodkiem i wazonem głównodowodzącym.
        Obrus zwinie cały serwis oprócz spodka, który włączy czas i odleci. Te półtora roku będzie się działo przez chwilę za około czterdzieści lat, ale nikt tego nie zauważy.
 
Aleksander Sabak, 1cG
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opowiadanie powstało w ramach ćwiczenia na lekcji języka polskiego, które polegało na napisaniu opowiadania w czasie przyszłym. 
 

wtorek, 10 grudnia 2013

Latający serwis: różowy

         Dawno, dawno, jakieś dwa dni, temu, na Ziemi wylądował różowy latający spodek w kwiatki i zatrzymał czas. Nikt tego nie zauważył, ponieważ Ziemia krążyła wokół Słońca, ludzie żyli normalnie, a komputery działały, więc wszystko było w należytym porządku. Jedyną różnicą było to, że jutro i wczoraj działy się teraz.
      Ludzie żyli, komputery działały, a Ziemia krążyła, ale po dwóch okrążeniach (nie latach, ponieważ czas nie płynął) na spodku wylądowała różowa filiżanka we wzorki złożone z bukietów róż. Rozłożyła obrusik, a na nim wylądowały pozostałe elementy różowego serwisu. Z dzbanka w tulipany i magnolie wyszła herbata i rozlała się do filiżanek, które ją wypiły. Kwiaty w wazoniku, wyjątkowo bez wzorków, wydały zapach niezapominajek. Na ten sygnał cały serwis, oprócz jednego spodeczka został zwinięty w obrus i odleciał.

        Różowy latający spodek włączył czas i odleciał, szukać innych planet do odbycia proszonej herbatki. Cały dwuletni cykl odbył się przez chwilę około dwa dni temu.

Aleksander Sabak, IcG

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opowiadanie powstało w ramach ćwiczenia na lekcji języka polskiego, które polegało na napisaniu opowiadania w czasie przyszłym. 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Piękna Guardians: Rozdział 1. Odcinek 3.

 Cisza. Magda otworzyła powieki, które zacisnęła mocno po upadku na ziemię. Była pewna, że gdy spadała, jej noga przecięła promień. Jednak nic się nie działo. Ostrożnie wstała i ruszyła do okna osłaniając się lustrem. Dała znak Ance, która natychmiast wskoczyła do pokoju nauczycielskiego i chwyciła dziennik.
- UDAŁO SIĘ! – ryknęła Ania.
- Mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec - wyszeptała Magda.
I miała rację…
Wyszły z pokoju przez to samo okno. Płomienie nagle zniknęły.
- To kolejna pułapka doktora Krochmala! – wydedukowała Magda.
- Zapewne. Raczej nie odszedł daleko – dodała Mała Szalona – ale wracajmy już na chemię.
- Ok.
Strażniczki spokojnie weszły do budynku liceum. Idąc korytarzem po raz kolejny natknęły się na Doktora Krochmala. Tym razem miał on dla nich małą (chociaż gabarytami dosyć dużą) niespodziankę.

Stał przed nimi, z tym swoim wrednym uśmieszkiem a obok niego (a właściwie za nim) sterczał gigantyczny ziemniak. Dziewczyny stanęły jak wryte. Krochmal jeszcze bardziej się wyszczerzył, kiedy zobaczył ich miny. Strażniczki zobaczyły, że kartofel ledwo stoi w miejscu. Gdyby nie mała podpórka z przodu to już dawno byłyby płaskimi plackami na linoleum.
- No, moje drogie nemezis, w końcu nadszedł czas na moją skrobiową zemstę! – rzekł Doktor i sam zaśmiał się ze swojego marnego żartu.
- Hrrrryk hrrrryk  - obie dziewczyny zaczęły kaszleć i prychać. Krochmal spojrzał na nie zdezorientowany.
- Yyyy co się stało? – spytał.
- Twój żart hrrrryk był za suchy hrrr dusimy się hrrryk – odpowiedziała Magda kaszląc i poklepując jednocześnie Anię po plecach. Zerknęły na siebie i wybuchnęły głośnym śmiechem. Oburzony i wściekły Doktor wyjął podpórkę podtrzymującą ziemniaka.
- Magda! Frytkownica! – wrzasnęła Ania kiedy spostrzegła toczącą się ku nim pyrę.
- Ania ona jest za mała na coś takiego! – odpowiedziała rozhisteryzowana Magda. – Czas na twoją tajną broń!
Mała Szalona zmarszczyła brwi zastanawiając się czy to dobry pomysł.
- To nasze jedyne wyjście – powiedziała jej Magda, jak gdyby czytając jej w myślach. Anka kiwnęła głową i sięgnęła do kieszeni spodni. Wyciągnęła stamtąd piękną elficką patelnię.

Natychmiast zamachnęła się nią na kartofla. Promień światła błysnął, a oderwawszy się od naczynia, uderzył prosto w bulwę. Przez chwilę nic się nie działo. Ani doktor, ani Strażniczki nie ośmielili się ruszyć z miejsca. Nagły wybuch odrzucił dziewczyny i Krochmala na jakieś 20 metrów. Gdy uczennice otworzyły oczy i ostrożnie wstały, zobaczyły wokół siebie całą masę placków ziemniaczanych.
- Mmmmm pychota – powiedziała Ania po pożarciu jednego.
- Ale gdzie jest Krochmal? – spytała Magda rozglądając się po korytarzu.
- Żesz! Znów nam zwiał! – zdenerwowała się Mała Szalona.
- Nie martw się. Będziemy miały jeszcze sporo okazji by go złapać – pocieszała ją koleżanka.
- Masz rację – rozchmurzyła się Anka. – Wracajmy na lekcję.
- Zaraz, zaraz. Gdzie jest dziennik?! – spytała Magda.
- Spokojna twoja rozczochrana. Mam go tu – szeroko się uśmiechając Ania wyciągnęła dziennik z kieszeni. Szczęka drugiej Strażniczki łupnęła o podłogę.
- Jak ty to tam chowasz?! – zapytała zadowolonej z siebie Małej Szalonej.
- Cicho! Tajemnica – szepnęła Anka – Chodźmy.
Magda nie pytając już o nic, ruszyła za koleżanką z powrotem na chemię.





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Piękna Guardians: Rozdział 1. Odcinek 2.

Anka i Magda szły po chodniku przed liceum, nagle zauważyły płomienie buchające z okien gimnazjum. Pobiegły w tamtą stronę. Drzwi były zablokowane. Dziewczyny postanowiły działać! Zniszczyły zaporę za pomocą nitrogliceryny, którą nauczyły się wytwarzać na lekcji chemii. Jednak płomienie były nie do przebycia. 


Magda wskoczyła przez okno do pokoju nauczycielskiego. Gdyby nie niesamowity refleks, dziewczyna wpadłaby prosto na promień lasera i uruchomiła alarm. Rozejrzała się. W każdym rogu pomieszczenia umieszczony był czujnik laserowy.

- Anka! Lasery! – krzyknęła przez okno. Odwróciła się z poważną miną – A ty co znowu odwalasz?!

Druga Strażniczka stała obok płonącej doniczki przed drzwiami budynku.  Wyciągała ręce i co chwilę zmieniała pozycję.

- Skoro ktoś już rozpalił tutaj ognisko to skorzystam i się wysuszę – odpowiedziała z niewinnym uśmieszkiem.

-Serio? – Magda była lekko dobita zachowaniem drugiej Strażniczki – Jak z tego wyjdziemy to ci po prostu suszarkę skołujemy!

Lekko urażona Ania podeszła bliżej i wskoczyła przez okno, z którego krzyczała Magda.



- Weź lustro! Ja zabiorę dziennik! – odpowiedziała Mała Szalona.

Magda wyjęła z ust gumę do żucia, a następnie podzieliła ją na dwie części i  przykleiła je do rąk. Wskoczyła na parapet, odbiła się od okna i przykleiła do sufitu. Ruszyła powoli w stronę lustra. Ostrożnie zdjęła „magiczne zwierciadło” palcami u nóg, podrzuciła je do góry i złapała w zęby, a później... runęła na podłogę, zakrywając się zdobyczą.